Holika Holika Sleek Egg – opinia po miesiącu testowania

Holika Holika Sleek Egg – opinia po miesiącu testowania

Czy peeling Holika Holika Sleek Egg jest dobrym kosmetykiem do cery problematycznej? Czy warto go stosować w połączeniu z żelem aloesowym tej samej marki?  Czym się wyróżnia peeling w jajku? W sieci znalazłam wiele pozytywnych głosów polecających produkty marki Holika Holika, niemniej jako niedowiarek postanowiłam sprawdzić to na własnej skórze. Jak oceniam efekty miesiąc po stosowaniu obydwu kosmetyków?

Holika Holika jajko – skład kosmetyku

Holika Holika Sleek Egg to peeling enzymatyczny zamknięty w formie wielkiego jajka, który używa się raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Skąd taka niespotykana forma? Otóż inspiracją stał się jeden ze składników kosmetyku, czyli kurze żółtko. Z pozostałych warto zwrócić uwagę na zawartość witaminy D, letycynę i sfermentowany ocet ryżowy – jednym słowem naturalne składniki, które dokładnie i jednocześnie delikatnie oczyszczają skórę z wszelkich niedoskonałości.

Stosowałam Holika Holika jajko w białym opakowaniu, czyli peeling enzymatyczny. Produkt kupiłam w drogerii internetowej za około 50 złotych za opakowanie 140 ml. Ten sprzedawany w żółtej formie to żel do codziennego mycia twarzy, czarne jajko zawiera ekstrakt z węgla i jest przeznaczony dla cery przetłuszczającej się, zaś wersja zielona ma ekstrakt z zielonej herbaty i ma za zasadzie wygładzić cerę.

Jak stosować Holika Holika Sleek Egg?

To bardzo prosty w aplikacji produkt – otwieramy jajko i ze środka (żółtka) nalewamy na dłonie odrobinę żelu, który następnie delikatnie masujemy na twarzy. Kosmetyk nie wytwarza piany, dlatego nie spodziewajcie się spektakularnych efektów – zamiast tego po chwili pod palcami dłoni czuć niewielkie wałeczki. To martwy naskórek, który w delikatny sposób oddzielił się od zdrowej cery. Nie ma co się jednak martwić na zapas – po 3-4 myciach jest go zdecydowanie mniej.

Żel aloesowy Holika Holika

Aloesowy żel to kolejny kosmetyk, który nakładałam od razu po umyciu twarzy peelingiem enzymatycznym. Holika Holika Aloe 99 Soothing Gel to niemal czysty, bo w 99% składający się z aloesu gęsty, żelowy tonik. Można go kupić w podobnej cenie jak kosmetyk od Skin79 – żel aloesowy kosztuje około 30 złotych za opakowanie 250 ml.

Aloes pochodzi z wyspy Jeja w Korei Południowej i podobnie jak wszystkie inne kosmetyki na bazie tej rośliny ma za zadanie nawilżyć cerę od środka. Produkt chwalę sobie za bardzo wysoką naturalność składników i szybkość wchłaniania, zwłaszcza po wykonanym peelingu. Wady? Podobnie jak w przypadku zwykłego aloesu (tego urwanego z domowego kwiatka), twarz może delikatnie się lepić, niemniej taka jest specyfika tego produktu. W moim przypadku poprawił on znacząco kondycję cery – po miesiącu stała się bardzie gładka w dotyku, nie mam tez takiego problemu z wydzielanym sebum (świeceniem się twarzy), a także z nieprzyjemnymi zmianami trądzikowymi.

Holika Holika Sleek Egg – efekty po miesiącu stosowania

Holika Holika Sleek Egg w połączeniu z aplikacją Holika Holika Aloe 99 Soothing Gel działa naprawdę dobrze na skórę: koi ją, uspokaja, likwiduje drobne niedoskonałości i bardzo fajnie nawilża cerę. Przez wiele lat borykam się z trudna, problematyczną cera i dopiero połączenie kwasów w domu wraz z aplikacją peelingu, aloesu i maseczek na bazie glinki znacząco poprawiło stan mojej cery. Mogę spokojnie polecić taką kurację – miesięczne testowanie nie wyniesie więcej niż 100 złotych, zaś efekty są naprawdę zadowalające i dobrze rokujące na przyszłość!

Holika Holika – kilka słów o marce

Moda na azjatyckie kosmetyki nadal nie mija, a przynajmniej nie w Polsce. Co rusz pojawiają się trendy z dalekiego Wschodu, które inspirują tysiące młodych Polek do korzystania i testowania nietypowych produktów kosmetycznych, niezależnie, czy pochodzą one z Japinii, czy może jak w przypadku wspomnianej marki z Korei Południowej.

Holika Holika pochodzi od angielskiego przyrostka „-holic” i oznacza uzależnienie. Powstała w 2010 roku w firmie Enprani Co. Ltd.  marka oferuje wiele produktów do pielęgnacji twarzy, ciała, jak i makijażu. Niestety, w polskich drogeriach mamy zaledwie niewielki wycinek tego, co mogą nabyć Azjatki: lakiery do paznokci, farby do włosów czy primery pod podkład pozostają nadal niedostępne dla polskich klientek. Mam jednak nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo i już wkrótce będzie można się cieszyć cała gamą produktów w dobrej jakości!

Wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany, bazuje wyłącznie na moim osobistym doświadczeniu!

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


avatar